17 stycznia 2016

"Co z tym blogiem?"- czyli dlaczego nic się tu nie pojawiało

   Od początku roku zadaje sobie pytanie - co z tym blogiem? Założyłam go, nie wiadomo kiedy, z zamiarem pisania i zasypywania Was czytelników postami, a jak na razie pojawiły się 2 może 3 wpisy (choć w wersjach roboczych jest ich znacznie więcej).  Zdecydowanie z takiego obrotu sprawy nie jestem zadowolona i mam zamiar to zmienić. Najlepiej już teraz. Wiem, że droga będzie nieco wyboista. Muszę zmienić podejście, pogodzić się z niektórymi rzeczami itd., więc ten post nie jest tylko dla Was, ale również dla mnie żebym mogła sobie to wszystko uszeregować.  

Emocjonalny ekshibicjonizm? Nieee...chociaż może?

   W założeniu chciałam tu pisać wyłącznie merytoryczne, porządne teksty, pozbawione wstawek o mnie, moich narzekań i bólów. Inaczej mówiąc nie chciałam tu żadnego emocjonalnego ekshibicjonizmu. Ale czy w dzisiejszych czasach da się w ogóle coś takiego zrobić? Zaczynam wątpić, ale uparcie stałam przy tym, że nie będę się "wynaturzać" w internecie, więc wszystko, co choć trochę zawierało moich własnych obserwacji, z automatu leciało do kosza (a nawet jeśli się pojawiło, to wyrzucałam to sobie przez następny tydzień). I to był główny powód dlaczego wszystko stało, bo jak mam być obiektywna skoro jestem tylko człowiekiem i zawsze patrzę przez pryzmat siebie i moich doświadczeń. W końcu dotarło do mnie, że to nic złego mówić coś z własnego doświadczenia czy po prostu wyrażać swoją opinie na jakiś temat, więc daje sobie zielone światełko do tworzenia czegoś na wzór dziennika czy też pamiętnika. 

Bez "yaoi"? Tak się nie da!!!

   Druga rzecz, która sprawiła, że nic a to nic się tu nie pojawiało to moje zamiłowanie do yaoi. (Dla tych, co nie wiedzą - w skrócie, yaoi to gatunek komiksów w Japonii, które przedstawiają związki gejowskie.) Jestem tak wielką gejofilką, że mimowolnie w opowiadania wplatam takie wątki, a bardzo chciałam zrobić coś wolnego od mojego ukochanego gatunku. Przyznam, że trochę mi zajęło zanim dotarło do mnie, że w ten sposób zamykam sobie kolejną możliwość pisania. Skoro nie może być ani grama yaoi, to znaczy że nie mogę wrzucać tu większości opowiadań, a skoro ma nie być ekshibicjonizmu to znaczy, że nie mogę tu wrzucać też niczego innego. (Nie ma co, pięknie się urządziłam ;P) Ale mimo wszystko dalej chcę to miejsce pozostawić w miarę wolne od ukochanego gatunku.


   Cóż do uszeregowania, przynajmniej w tej chwili nie było za dużo. Myślę, że jeśli coś jeszcze się znajdzie to będę to dopisywać właśnie tutaj. Po co miałabym tworzyć 10 postów o tym samym skoro mogę mieć jeden, prawda? 
Sądzę, że teraz będzie wszystko szło w lepszym kierunku, w szczególności, że przyda mi się możliwość udokumentowania przygotowań do wyjazdu (gdzie i po co? To materiał na inny post).